27 lipca 2019

Lista imion przeczytanych 27 lipca 2019 w Treblince

W dniu 22 września [42 r.] zaledwie zrobił się świt, widać Suchedniów obstawiony przez żandarmerię. Zaczyna się wyciąganie ludności żydowskiej z domów i koncentrowanie na obszernym placu. Kto chory, niezdolny do odbycia drogi, zostaje zamordowany na miejscu. I siedzi ta ludność, około 4 tysięcy osób, zmęczona i przerażona, myśląca o tym co ją czeka, siedzi kilka godzin na spiekocie, bez kropli wody, bita kolbami karabinów i kopana przez sprawców. Nareszcie odmarsz do przygotowanego pociągu. Wagony towarowe wysypane wapnem, w które po prostu wtłacza się ludność ile tylko można jej tam wcisnąć, zamyka się wagony i w takich strasznych warunkach odbywa się podróż w nieznane. Czy w nieznane? Nie, bo przecież powszechnie wiadomym było, co to jest Treblinka, a w tym właśnie kierunku pociągi transportowano. Pociąg ruszył przed siebie, uwozi setki męczenników, przez zakratowane okienka dochodzi śpiew „Jeszcze Polska nie zginęła”. Pojechali, a po nich zostały zdemolowane mieszkania i myśl o strasznym losie jaki ich czeka. (AŻIH 301/750, relacja anonimowa, Suchedniów)

Abraham Morgensztern, lat 60, i jego żona Estera lat 59, z d. Blass, mieszkali wraz z córką Rachelą w Warszawie na Ptasiej 4. Wszyscy zostali zabrani na Umschlagplatz i stamtąd do Treblinki.

Policjant Szyf, który „przyszedł [na warszawski Umschlagplatz] ratować swoją wychowawczynię. Niemcy zastrzelili go.”

Ignacy Cwejko, znany warszawski kupiec, miał dom handlowy na ulicy Bielańskiej 23 w Warszawie. Został wywieziony z getta z ul. Ostrowskiej w czasie akcji.

Chaja Braum lat 60, wdowa po Chaimie, została wywieziona do Treblinki wraz z córką Szajndlą lat 40 z ulicy Pańskiej 41 w Warszawie.

Pani Szulkapler z Gródka Białostockiego. Jej syn Nechemiasz, który uciekł w czasie wysiedlenia i przeżył wojnę, tak zapamiętał ten dzień: „2 listopada 42 r. […] o godzinie 6-tej rano cały transport otoczony zewsząd policją, samochodami pancernymi, motocyklami, uformował się przed bramą getta przy ul. Piłsudskiego 37. Powiedziałem matce przed odejściem, że ktoś musi zostać z naszego rodu, matka dała mi 500 marek, na jej twarzy spłynęły łzy.”

Hannah Hoch, lat 43, lekarka z Dessau, została deportowana z całą rodziną z Niemiec do warszawskiego getta w kwietniu lub lipcu 1942. Zginęła w Treblince we wrześniu tegoż roku wraz z dwoma synami: 12-letnim Fritzem i 7-letnim Karlem. Mąż Gustaw lat 52, lekarz, zginął na Majdanku 12 czerwca 43 r.

Trzyletnia dziewczynka Czaryska, urodzona w Łodzi, w czasie wojny była z matka w Radomiu. Zabrano ją w pierwszym wysiedleniu, które odbyło się  w 42 r. na Glinicach nad ranem.

Regina, wdowa, której znamy tylko nazwisko panieńskie – Blumberg, mieszkała w Warszawie. Została zabrana wraz z dwoma córeczkami na Umschlapgplatz. „Dwie córeczki malutkie wyrwano matce i wrzucono na wóz głową w dół. Starsza dziewczynka na oczach matki walczyła, nie pozwoliła się wrzucić na wóz, wyrywała się i gryzła – zniecierpliwiony walką z dzieckiem Niemiec rzucił nią z całej siły o kamienie i podeptał w szale. Martwe już dziecko milicjant wrzucił na ten sam wóz. Matka powstrzymywana przez żydowskich milicjantów wyrwała się, biegła za wozem krzycząc w rozpaczy i obłąkaniu. Z tyłu najechał ją inny samochód wiozący także  dzieci porwane siłą. Gdy samochód przejechał, dawała jeszcze oznaki życia. W parę minut została przez kogoś dobita wystrzałem.”

Fryderyk i Maria Borenszteinowie mieszkali w Warszawie na Ogrodowej 27. Obydwoje zginęli w getcie lub zostali wywiezieni do Treblinki.

Pani Lederman z córką mieszkały na Elektoralnej w Warszawie. W pierwszej największej blokadzie na ul. Miłej, na którą wszystkich Żydów spędzono, zabrano je do Treblinki.

Państwo Choroszczucha z Knyszyna, których dziecko zostało uratowane przez Polaków, zostali najprawdopodobniej wywiezieni z Jasinówki do Treblinki.

Mosze Sznajder z Warszawy, który w czasie buntu w Treblince „biegł do wartowni i wziął 8 karabinów. Ale złapali go, zastrzelił się podczas ucieczki.”

Rodzina Hersza Suchodolskiego z Ryk. „Zaprowadzili nas do Dęblina, i tam załadowano młodych i zdrowych do wagonów, starych zastrzelili. Nie wiem, dokąd zawieźli. Rodzice, jeden brat i siostra, którzy wtedy pojechali, przepadli bez wieści. Dwóch braci uciekło jeszcze z miasteczka i poszli do partyzantki, gdzie zginęli w 1945 r. Ja wyskoczyłem z pociągu koło Łukowa.”