28 września 2019

Lista imion przeczytanych 28  września 2019 w Treblince

Eliezer Chmielnicki, piekarz z Opoczna, w wagonie do Treblinki mówił do swoich synów: „Ja mam już 51 lat. Wy, młodzi, powinniście spróbować wyskoczyć z pociągu. Jeśli wam uda się uciec, to ja pójdę do raju. Bo kto ratuje jedną duszę z Izraela, ten ratuje cały świat. […] Jak wyskoczycie, to może będzie jakaś zemsta za naszą krew?” Jego synowie, Mosze i Aron, wyskoczyli.
Mosze Chmielnicki, gdy wyskakiwał, uderzył głową o słup telegraficzny. Z raną w głowie poszedł do Opoczna. Kolega szkolny ukrył go w lesie i nosił mu jedzenie, ale inny Polak go wydał. Przyszli żandarmi i go zabili.
Syn Aron, który wyskoczył z pociągu do Treblinki i przeżył wojnę, opisał scenę pożegnia w wagonie. „Jak ojciec nas namawiał, żebyśmy wyskoczyli, to matka zapytała: – Gdzie ty ich posyłasz? A co z ich małymi siostrami? Pojedziemy wszyscy razem! I wtedy ojciec znowu zaczął swoje, matka zrozumiała, i wyciągnęła pieniądze z zakrytek, wzięła też pieniądze od małych sióstr, i zaczęła się żegnać z nami. I pobłogosławiła nas na drogę.” W Treblince zginęła matka, Estera Chmielnicka, lat 46, jej małe córki Rachela lat 11 i Małka lat 6
Trzecia córka, Bracha zamężna Orenbuch, lat 24, i jej mąż Szlomo, też byli w tym samym wagonie do Treblinki. „Jak miałem się żegnać z Brachą, z tą starszą siostrą, która byłą w ciąży, to ona wybuchnęła płaczem: ‘Ale to dziecko, które się jeszcze nie narodziło, ono na pewno nie grzeszyło, dlaczego ono?’”

Cała rodzina Mojsze Wargona z Częstochowy – dziadkowie, wujowie, ciotki, kuzyni – zginęli w obozie lub zostali wywiezieni do Treblinki.

19-letnia dziewczyna o nazwisku Zylber z Częstochowy; jej matka, Franciszka Zylber, która przezyła wojnę, wspominała: „W pierwszych dniach listopada [1942 r.] zaczęły się masowe wysiedlenia. Straciłam wówczas moją 19-letnią córkę, która pracowała w Radzie Żydowskiej […] i szwagierkę z 14-letnią córeczką.”

Symcha Turkeltaub z Lublina pracował na Majdanku, sortował rzeczy żydowskie. Tak mówi w swojej relacji:
„Znaleźliśmy kiedyś koszulę w rzeczach, które przysłano z Treblinki. Rzeczy były z transportu Żydów z Warszawy. Na koszuli było napisane chemicznym ołówkiem namaczanym w moczu (bo miejsca były żółte na obszarze zapisanym). Treścią zapisu było: ‘drogi bracie Chaim, dziś ja razem z ojcem, matką i obiema siostrami przybyliśmy do Treblinki i od razu ustawiono nas w szeregu do komory gazowej. Pierwsza poszła mama i obie siostry, one już nie żyją. Za 15 minut wejdzie ojciec, a za pół godziny przyjdzie moja kolej. Kiedy znajdziesz się w obozie będziesz wiedzieć co się z nami stało. Jeśli jesteś na wolności, pomścij krew naszą przelaną.’ ” (AŻIH 301/640)

Stefania Szwajger, dyrektorka szkoły Jehudyja w Warszawie, gdy zabierano ją na Umszlagplatz, zostawiła w domu na stole kartkę do córki: „Miód zapłacony, bony wycięte. Nie popełniaj żadnych głupstw. Całuję Was.”

Dawid Papier lat 42, mieszkał w Warszawie na Nowolipie 40. Kiedy zobaczył, że jego żonę Sarę zabierają, to on sam, dobrowolnie, wszedł w szereg idący na Umschlagplatz. Było to w lipcu albo sierpniu 1942 r.
Córeczka
Sary i Dawida w czasie wysiedlenia była u babki na ul. Karmelickiej. Gdy rodziców zabrano do Treblinki, została u babki. Poszła razem z babką, gdy zrobili blokadę Karmelickiej. Zostały wysłane do Oświęcimia lub do Treblinki.
Brat Dawida, Mendel Papier, pracował w szopie Landaua na Gęsiej jako stolarz. Podczas blokady ul. Nalewki został zabrany na Umschlag z żoną Naomi i dziećmi.

Hersz Lent, tramwajarz z Warszawy. Przed wojną członek Poalej Syjon Lewica. W czasie wojny do getta przyszło do niego dwóch polskich tramwajarzy, którzy chcieli go przechować. Ale syn Hersza, Szaanan, nie chciał wyjść z getta, więc i Hersz nie wyszedł. Zabrano go z szopu Roericha na Umschlag. Szaannan zginął w powstaniu w getcie.


Marcin Zegadło

TAGESCHRONIK_02

dla Irit Amiel

Teraz jestem dziewczynką, mam pomiętą skórę
Przed nocą przyfrunę do ciebie. Bo jestem też
ptaszkiem, zerwanym obłoczkiem, parą z ust,
gwiazdką  z nieba, okruszkiem. Nie pamiętasz?

Byłam kiedyś słoneczkiem cudnego tatusia.
(Z czym się Panu/Pani kojarzy słowo: getto?)
Albo na przykład Katedralna, czy Przemysłowa.
Tutaj się nie mieszka, tutaj się tkwi jak drzazga

w opuszku – mówi tatuś, Jestem dziewczynką,
mam pomiętą skórę. A tam są takie kocie łby.
Do dzisiaj. Pójdźcie kotki do Pani, do okruszka,
obłoczka. Pani przytuli, pogłaszcze.

Najważniejsza jest lokalizacja.
Ludność koncentrować należy w niewielkiej odległości
od dużych węzłów kolejowych.
A Mojtek nie lubi się z Dagenhartem.

Spierdalaj to nie twoje getto! – mówi Mojtek.
A właśnie że moje! – odgraża się Dagenhart.
I kłócą się ze sobą. A potem Mojtek idzie na pociąg.
Wsiada w towarowy. Najpierw długo jedzie,

a później frunie Mojtek jak ptaszek. Para z ust.
Obłoczek. Jestem dziewczynką Mojtek.
Musisz mnie złapać za rękę.

24.03.2015 r.
Częstochowa